22 sty 2013

MTV i Billboard Recenzują "Born This Way Ball" w LA

Stacja MTV i magazyn BILLBOARD podzielili się swoimi recenzjami koncertu z trasy "Born This Way Ball", który odbył się 20 stycznia w Los Angeles.

RECENZJA MTV

Lady Gaga przybyła na halę Staples Center w Los Angeles wraz ze swoją niekończącą się światową trasą promującą wydany w 2011 roku album „Born This Way”. Zatytułowane „Born This Way Ball World Tour” to dwu i pół godzinne show, które jest pełne zadziwiających produkcji, efektów specjalnych, zmiany kostiumów, armii tancerzy oraz jednego przesłania powtarzanego przez całą noc: JEDNOŚĆ.

Jeszcze zanim rozpoczął się koncert, poziom podniecenia słychać w miejscu, gdzie zebrali się fani, aby doświadczyć BORN BRAVE BUS. W ramach fundacji, którą utworzyła Lady Gaga wraz ze swoją matką widać wiele ustawionych namiotów, oferujących przekąski, rozrywkę, usługi i wsparcie dla społeczności LGBT w celu inspirowania i mobilizowania młodych ludzi. Nie zabrakło protestujących ze znakami, które brzmiały „Sex Homo jest grzechem”, którzy zaczepiali obraźliwymi tekstami młodych, dość ekstrawagancko ubranych fanów. Ale to nie zatrzymało zwolenników Gagi od wzięcia udziału w czymś, co wokalistka opisuje, jako „Pop Art.”.

Tuż po 20.30, Gaga znana też, jako Stefani Joanne Angelina Germanotta, otworzyła show z „Highway Unicorn (Road To Love) „ jadąc na czarnym mechanicznym koniu, a obok jej tancerze maszerowali z transparentami „GOAT” – Government Owned Alien Territory, czyli miejsce gdzie ludzie żyją wolni od uprzedzeń. Tło składa się z ogromnego, trzykondygnacyjnego średniowiecznego zamku, zawierającego wiele okien, które ukazywały nam muzyków oraz wiele pomieszczeń.
W centrum sceny znajduje się Monster Pit, obszar dla wszystkich fanów Vip. Wierne Gadze, małe potwory ubrane były w fantazyjne stroje, fryzury z puszek po Coca-Coli, zamaskowane twarze, szokujące peruki, skąpe stroje, buty na platformach oraz koronkowe legginsy.

Noc jest długa, a Gaga dalej bawi tłumy przebojami ze swojego ostatniego albumu w tym „Bloody Mary”, „Judas”, „Hair”, „Americano” You And I”. Po wysłuchaniu tych, Gaga zadowala tłum swoimi starymi hitami jak „Just Dance”, „Paparazzi”, „Telephone”, „LoveGame”.

Gdy średniowieczny zamek został umiejscowiony jak tło dla całego show, nie był to jedyny śmiały pomysł jak wyszedł z wyobraźni tej 26-letniej artystki. Otrzymaliśmy też inne rekwizyty jak wielki nadmuchiwany tułów, który dał narodziny Gagi podczas wykonywania „Born This Way”, gigantycznego jajka, z którego wyszła podczas śpiewania „Bad Romance” (na myśl przychodzi Grammy Awards 2011), duże płyty z wiszącym surowym mięsem, kiedy artystka i jej tancerze tańczą do „Poker Face” i animowana replika jej twarzy, która mówiła do publiczności pływając nad sceną w czymś przypominającym romb.

Ale tym, co naprawdę dodaje temu teatralności była szczera interakcja z fanami. Artystka wyrażała swoją dozgonną miłość do nich, zachęcając do bycia wolnym i czasami zapraszając na scenę. Podczas show zadzwoniła nawet do swojego fana i zaprosiła go za kulisy, aby napił się z nią drinka.

Kiedy zegar wybił 23.00 Gaga zakończyła noc potężnym hymnem „Edge Of Glory” i akustyczną wersją „Marry The Night”, piosenką, która opowiada historię powstania Gagi i jej pierwszymi zmaganiami ze sławą.

„Dziękuję, za to, że czuję się jak fajny dzieciak w Hollywood”, powiedziała Gaga do publiczności. „Jestem szczęściarą… Podnieście swoje kieliszki na nowy album, nową trasę i nowy rok.”
Z tymi słowami Gaga zeszła ze sceny, pozostawiając każdego, kto wcześniej czuł się samotny i zniechęcony, gotowym by zmierzyć się ze światem”

RECENZJA BILLBOARD

„Chcę abyście rano mieli Lady Gagowego kaca” – powiedziała artystka publiczności w Staples Center.

Lady Gaga przyniosła swoje „Born This Way Ball” w Staples Center w Los Angeles w niedzielny wieczór (20 stycznia) na pierwszy z dwóch koncertów w tym miejscu. Po nieustających okrzykach „Gaga”, ekscentryczna księżniczka pop pojawiła się na scenie o 20.30, kiedy kurtyna spadła i Gaga ukazała się publiczności wychodząc z trzypiętrowego zamku i jadąc na mechanicznym koniu, będąc w asyście strażników. Wieczór zatapiał się w morzu teatralności, choreografii i dziwacznych strojach, które artystka zmieniała niemal w każdym utworze.

To dwu i pół godzinne show Gaga podzieliła na kilka aktów – od bycia drapieżnikiem, gdy była ubrana jak kosmita w „Government Hooker”, poprzez rodzenie samej siebie (przez gigantyczną nadmuchiwaną macicę) podczas „Born This Way”, śpiewając „Alejandro” na kanapie z surowego mięsa a także bycie pół człowiekiem, pół motocyklem na „Heavy Metal Lover”.

Jej zespół grał pośród zamkowych murów, akompaniując podczas wybryków scenicznych artystki.
Pod koniec wieczoru Gaga zwolniła lekko skacząc na fortepianie, który zgrywał się z jej zamkiem. Zaśpiewała „The Queen”, którą zadedykowała swoim przyjaciołom gejom, a przed „You & I” poprosiła publiczność by spojrzeli na swoje telefony komórkowe. Gaga następnie zadzwoniła na numer szczęśliwca i uraczyła go skróconą wersją „Born This Way”. Chłopak o imieniu Kyle, podniósł słuchawkę i płakał histerycznie powtarzając „Kocham Cię”. Był tak zdenerwowany, że nie mógł wypowiedzieć swojego imienia i Gaga usłyszała tylko „KY”, co szybko uznała za jego pseudonim.

Przez cały wieczór Gaga miała kilka okazji by nieść światło wraz ze swoim stanowiskiem dotyczącym równości ludzi i głosząc: „Dziś nie ma znaczenia, jakie mamy podglądy. Dziś jesteście (kurwa) wolni!”
Dziękowała swoim „małym potworom” za przyjście na show i pytała się jak wielu z nich musi iść na drugi dzień do pracy, komentując „ Nie obchodzi mnie to, bo ja jutro także muszę wstać do pracy. Chciałabym abyście jutro mieli Lady Gagowego kaca”. Set zakończył się w wersji encore gdzie artystka wykonała „The Edge Of Glory” i „Marry The Night”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz