Stacja MTV i magazyn BILLBOARD
podzielili się swoimi recenzjami koncertu z trasy "Born This Way Ball",
który odbył się 20 stycznia w Los Angeles.
RECENZJA MTV
Lady
Gaga przybyła na halę Staples Center w Los Angeles wraz ze swoją
niekończącą się światową trasą promującą wydany w 2011 roku album „Born
This Way”. Zatytułowane „Born This Way Ball World Tour” to dwu i pół
godzinne show, które jest pełne zadziwiających produkcji, efektów
specjalnych, zmiany kostiumów, armii tancerzy oraz jednego przesłania
powtarzanego przez całą noc: JEDNOŚĆ.
Jeszcze zanim rozpoczął
się koncert, poziom podniecenia słychać w miejscu, gdzie zebrali się
fani, aby doświadczyć BORN BRAVE BUS. W ramach fundacji, którą utworzyła
Lady Gaga wraz ze swoją matką widać wiele ustawionych namiotów,
oferujących przekąski, rozrywkę, usługi i wsparcie dla społeczności LGBT
w celu inspirowania i mobilizowania młodych ludzi. Nie zabrakło
protestujących ze znakami, które brzmiały „Sex Homo jest grzechem”,
którzy zaczepiali obraźliwymi tekstami młodych, dość ekstrawagancko
ubranych fanów. Ale to nie zatrzymało zwolenników Gagi od wzięcia
udziału w czymś, co wokalistka opisuje, jako „Pop Art.”.
Tuż po
20.30, Gaga znana też, jako Stefani Joanne Angelina Germanotta,
otworzyła show z „Highway Unicorn (Road To Love) „ jadąc na czarnym
mechanicznym koniu, a obok jej tancerze maszerowali z transparentami
„GOAT” – Government Owned Alien Territory, czyli miejsce gdzie ludzie
żyją wolni od uprzedzeń. Tło składa się z ogromnego,
trzykondygnacyjnego średniowiecznego zamku, zawierającego wiele okien,
które ukazywały nam muzyków oraz wiele pomieszczeń.
W centrum sceny
znajduje się Monster Pit, obszar dla wszystkich fanów Vip. Wierne Gadze,
małe potwory ubrane były w fantazyjne stroje, fryzury z puszek po
Coca-Coli, zamaskowane twarze, szokujące peruki, skąpe stroje, buty na
platformach oraz koronkowe legginsy.
Noc jest długa, a Gaga dalej
bawi tłumy przebojami ze swojego ostatniego albumu w tym „Bloody Mary”,
„Judas”, „Hair”, „Americano” You And I”. Po wysłuchaniu tych, Gaga
zadowala tłum swoimi starymi hitami jak „Just Dance”, „Paparazzi”,
„Telephone”, „LoveGame”.
Gdy średniowieczny zamek został
umiejscowiony jak tło dla całego show, nie był to jedyny śmiały pomysł
jak wyszedł z wyobraźni tej 26-letniej artystki. Otrzymaliśmy też inne
rekwizyty jak wielki nadmuchiwany tułów, który dał narodziny Gagi
podczas wykonywania „Born This Way”, gigantycznego jajka, z którego
wyszła podczas śpiewania „Bad Romance” (na myśl przychodzi Grammy Awards
2011), duże płyty z wiszącym surowym mięsem, kiedy artystka i jej
tancerze tańczą do „Poker Face” i animowana replika jej twarzy, która
mówiła do publiczności pływając nad sceną w czymś przypominającym romb.
Ale
tym, co naprawdę dodaje temu teatralności była szczera interakcja z
fanami. Artystka wyrażała swoją dozgonną miłość do nich, zachęcając do
bycia wolnym i czasami zapraszając na scenę. Podczas show zadzwoniła
nawet do swojego fana i zaprosiła go za kulisy, aby napił się z nią
drinka.
Kiedy zegar wybił 23.00 Gaga zakończyła noc potężnym
hymnem „Edge Of Glory” i akustyczną wersją „Marry The Night”, piosenką,
która opowiada historię powstania Gagi i jej pierwszymi zmaganiami ze
sławą.
„Dziękuję, za to, że czuję się jak fajny dzieciak w Hollywood”, powiedziała Gaga do publiczności. „Jestem szczęściarą… Podnieście swoje kieliszki na nowy album, nową trasę i nowy rok.”
Z
tymi słowami Gaga zeszła ze sceny, pozostawiając każdego, kto wcześniej
czuł się samotny i zniechęcony, gotowym by zmierzyć się ze światem”
RECENZJA BILLBOARD
„Chcę abyście rano mieli Lady Gagowego kaca” – powiedziała artystka publiczności w Staples Center.
Lady
Gaga przyniosła swoje „Born This Way Ball” w Staples Center w Los
Angeles w niedzielny wieczór (20 stycznia) na pierwszy z dwóch koncertów
w tym miejscu. Po nieustających okrzykach „Gaga”, ekscentryczna
księżniczka pop pojawiła się na scenie o 20.30, kiedy kurtyna spadła i
Gaga ukazała się publiczności wychodząc z trzypiętrowego zamku i jadąc
na mechanicznym koniu, będąc w asyście strażników. Wieczór zatapiał się w
morzu teatralności, choreografii i dziwacznych strojach, które artystka
zmieniała niemal w każdym utworze.
To dwu i pół godzinne show
Gaga podzieliła na kilka aktów – od bycia drapieżnikiem, gdy była ubrana
jak kosmita w „Government Hooker”, poprzez rodzenie samej siebie (przez
gigantyczną nadmuchiwaną macicę) podczas „Born This Way”, śpiewając
„Alejandro” na kanapie z surowego mięsa a także bycie pół człowiekiem,
pół motocyklem na „Heavy Metal Lover”.
Jej zespół grał pośród zamkowych murów, akompaniując podczas wybryków scenicznych artystki.
Pod
koniec wieczoru Gaga zwolniła lekko skacząc na fortepianie, który
zgrywał się z jej zamkiem. Zaśpiewała „The Queen”, którą zadedykowała
swoim przyjaciołom gejom, a przed „You & I” poprosiła publiczność by
spojrzeli na swoje telefony komórkowe. Gaga następnie zadzwoniła na
numer szczęśliwca i uraczyła go skróconą wersją „Born This Way”. Chłopak
o imieniu Kyle, podniósł słuchawkę i płakał histerycznie powtarzając
„Kocham Cię”. Był tak zdenerwowany, że nie mógł wypowiedzieć swojego
imienia i Gaga usłyszała tylko „KY”, co szybko uznała za jego pseudonim.
Przez cały wieczór Gaga miała kilka okazji by nieść światło wraz ze swoim stanowiskiem dotyczącym równości ludzi i głosząc: „Dziś nie ma znaczenia, jakie mamy podglądy. Dziś jesteście (kurwa) wolni!”
Dziękowała
swoim „małym potworom” za przyjście na show i pytała się jak wielu z
nich musi iść na drugi dzień do pracy, komentując „ Nie obchodzi mnie to, bo ja jutro także muszę wstać do pracy. Chciałabym abyście jutro mieli Lady Gagowego kaca”. Set zakończył się w wersji encore gdzie artystka wykonała „The Edge Of Glory” i „Marry The Night”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz